Rss

To nie jest zwykła opowieść o rekrutacji zakończonej sukcesem

To nie jest zwykła opowieść o rekrutacji zakończonej sukcesem

6 lutego 2018 @Monika Ciesielska

Headhunting to ciężki kawałek chleba. Nie, żebym chciała się żalić. Uwielbiam swoją pracę za różnorodność projektów, niesamowitych ludzi, których spotykam podczas rekrutacji i ich historie. Każda z tych historii jest inna, wyjątkowa, trudna, opowiadana czasem z uśmiechem, czasem z ukrywanym żalem, ale jednak zakończona sukcesem. Ten sukces jest wypadkową wielu czynników, jednak najważniejszym z nich jest determinacja.

Wróćmy do sedna. Czasami  nawet jeśli starasz się z całych sił, trzymasz wypracowanych standardów, walczysz o dobrych kandydatów, coś idzie nie tak. A nawet tak bardzo nie tak, że kończy się to bólem głowy i wypowiedzeniem kilku niecenzuralnych słów (po cichu, tak, żeby nikt nie słyszał).

To właśnie przytrafiło mi się ostatnio, podczas realizacji projektu rekrutacyjnego dla międzynarodowej firmy, z którą współpracujemy od lat. To miał być łatwy projekt. Jedyną trudnością jaką dostrzegałam na poziomie opracowania briefu było wynagrodzenie, nieco niższe niż rynkowe. Jednak firma - doskonała pod kątem rozwoju menedżerskiego, oferująca mnóstwo wyzwań, dostęp do wiedzy, międzynarodowe projekty.

Rozpoczęliśmy search. Poszło całkiem nieźle. Rekomendowałam 4 osoby, które zaprosiliśmy na indywidulany Assessment. Jedna z Kandydatek, którą jak podejrzewałam, firma będzie chciała zatrudnić, jako jedyna poprosiła o czas do zastanowienia. Chciała przemyśleć, czy jest to miejsce dla niej. Niezbyt dobrze wybrała ostatniego pracodawcę, więc wydawało się to tym bardziej uzasadnione. Ostatecznie zgodziła się na uczestnictwo w Assessmencie.

Ewaluacja kompetencji przebiegła bardzo dobrze. Klient był zadowolony, wybrał Kandydatkę, o której myślałam. Złożyliśmy jej propozycję pracy. Odmówiła... Dlaczego? Ponieważ siedziba firmy mieści się zbyt daleko od jej domu… Auć! Zabolało tym bardziej, że o lokalizacji firmy rozmawiałyśmy już podczas pierwszego spotkania. Tyle pracy i jestem w punkcie wyjścia. Cały proces rekrutacji, przygotowanie i przeprowadzenie Assessmentu. Wszystko na marne…

Wcale nie.

Oczywiście ciężko jest przełknąć to rozczarowanie, kiedy na absolutnym finiszu wszystkie klocki się rozsypują, ale tak naprawdę dopiero teraz, znam te klocki bardzo dokładnie. Druga tura oznacza jeszcze wyższy poziom Kandydatów. Na tym etapie nie ma już żadnych znaków zapytania. Poza tym Klient czeka na swojego menedżera. W procesie rekrutacji jest tyle punktów, tyle momentów, kiedy coś może pójść nie tak. I niestety zdarza się, że do raz już wykonanej pracy, musimy podejść jeszcze raz. Determinacja nie pozwala nam odpuścić.

Headhunting to ciężki kawałek chleba. Z przyjemnością informuję, że Kandydatka rozpoczyna pracę w najbliższy poniedziałek :)