Rss

Co menedżerowie najwyższego szczebla powinni zmienić rozmawiając z head hunterem?

Co menedżerowie najwyższego szczebla powinni zmienić rozmawiając z head hunterem?

27 listopada 2018 @Monika Ciesielska

Jedna z uznanych agencji PR postawiła pytanie – co menedżerowie najwyższego szczebla powinni zmienić, czy nawet poprawić w trakcie rozmów kwalifikacyjnych z head hunterami? Przyznam, że natychmiast zmarszczyłam brew i prawdopodobnie nie udało mi się zapanować nad rysującym się na mej twarzy wielkim znaku zapytania.

Po pierwsze, uważam, że menedżerowie na najwyższym szczeblu nie mają czasu czytać „poradników”. Chcą być na bieżąco w tylu obszarach, że prawdopodobnie nie zatrzymają się przy dobrych radach head huntera. Po drugie poziom autoprezentacji mają dopracowany w detalu. Wiedzą dokładnie co i jak powiedzieć, można nawet pokusić się o stwierdzenie, że mówią head hunterom to, co Ci chcą usłyszeć. Po trzecie, nie czuję się w pozycji udzielania dobrych rad komukolwiek. Dlatego też nazwijmy poniższe zbiorem obserwacji, ponieważ po głębszym przemyśleniu tematu, doszłam do wniosku, że jest kilka punktów, które powtarzają się na tyle często, ze można już mówić o tendencjach.

1. Człowiek-orkiestra
Wielokrotnie zdarzyło się, że kandydat zapytany o kierunek rozwoju, odpowiadał, że w zasadzie może robić wszystko. Pracował bowiem dziesięć lat temu w logistyce, miał do czynienia z marketingiem, rekrutował ludzi, ma mocne kompetencje sprzedażowe i zacięcie do finansów. Wszechstronność jest w tym wypadku sporym problemem. Prawdopodobnie kandydat próbuje w ten sposób „sprzedać się” jako dyrektor zarządzający lub general manager, jednak sposób w jaki to robi, nie zachęca do rekomendacji jego osoby. Jest mocny we wszystkim, czyli tak naprawdę w czym?

2. Szczerość popłaca
„Co zadecydowało o zmianie pracy?” – to pytanie, rodzi sporo problemów z odpowiedzią. Bo jak opowiedzieć o konflikcie z przełożonym, albo napiętej sytuacji w zespole, o której wolelibyśmy zapomnieć? Najlepiej – opowiedzieć szczerze o powodach odejścia, oczywiście jeśli były istotne. Konsekwencje błędów zostały już poniesione, wnioski wyciągnięte. „Stwierdziłem, że czas na zmianę, dlatego rzuciłem papierami z dnia na dzień” – nie, nie kupuję tego i natychmiast zaczynam drążyć co było prawdziwą przyczyną odejścia. Prawda i tak wyjdzie na światło dzienne podczas zbierania referencji. Nie ma ludzi dobrych we wszystkim począwszy od pierwszego roku pracy. Nie bójmy się mówić o długich podróżach, trudnych sytuacjach rodzinnych, czy chorobach. Wszyscy jesteśmy ludźmi.

Więcej na blogu: www.monikaciesielska.com